• Wpisów:32
  • Średnio co: 77 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 11:10
  • Licznik odwiedzin:25 747 / 2545 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zastanawiałam się czy nie przestać pisać tego i zacząć nową "książkę" pingerową.
Co wy na to???
  • awatar shopAW: spodnie o które pytałas : http://i2.pinger.pl/pgr58/f460fb090005e4714f92d4e9 szerokość nogawki : szerokośc na udzie : 25 cm na dole nogawki : 15/16 cm
  • awatar Jessica (Jes): zaprazam do mnie, pisze opowiadanie ^^
  • awatar Gość: A mój nowy gg: 42943839
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Oczami Esmee:
--------------------------------------------------
(...) Gdy wyszliśmy już ze szkoły i kierowaliśmy się do wyjścia, zaczepił mnie ten chłopak, który podszedł do mnie na przerwie. Od tamtej pory nie mogłam przestać o nim myśleć. Jego kręcone, ciemnobrązowe włosy lśniły w blasku promieni jasnego słońca. Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę. Popatrzył mi w oczy.
-Mogę odprowadzić cię do domu?- zapytał mnie nieśmiało.
Uśmiechnęłam się i skinęłam głową.
-Tak. Oczywiście.
Tych troje, których widziałam w szkole wyglądali na bardzo zadufanych w sobie. Ruda dziewczyna szła za rękę z jakimś brunetem, ciągle całującym ją w policzek. Obok nich dreptała wiecznie uśmiechnięta blondynka. Wyglądali miło, chociaż ja wolałam najpierw poznać tego miłego chłopaka, który szedł spokojnie koło mnie niosąc moją torbę z książkami.
-Prepraszam że nie zdąrzyłem ci się przedstawić. Jestem Harry- powiedział spokojnie biorąc mnie za moją ciepłą rękę.
-Nic się nie stało. Ta torba nie jest dla ciebie za ciężka?- zapytałam go z troską.
Harry uśmiechnął się.
-Co ty opowiadasz?! Jest leciutka.
Przeszliśmy przez bramę, a Harry pomachał rudej dziewczynie i chłopakowi, oraz tej wesołej nastolatce.
-Do zobaczenia, Zayn- Harry najwyraźniej kierował pożegnanie do bruneta.
Chłopak odkrzyknął mu coś.
-Ten chłopak...ja was skądś znam- rzekłam podejrzliwie.
Harry przeczesał włosy. Na jego twarzy malowało się zakłopotanie.
-Hmm, może z twarzy. Pewnie byłaś kiedyś na mieście i nas zobaczyłaś.
Zamyśliłam się.
-Te twoje loki. Są bardzo...ładne- nie wiedziałam jak zacząć temat.
Harry uśmiechnął się szeroko.
-Wiem, nie tylko ciebie urzekają.
Zaśmiałam się, a on popatrzył mi w twarz.
Mrówki przeszły mi po plecach.
-A kto powiedział że mnie urzekają, co?- zapytałam trącając go przyjaźnie w bok.
Harry pocałował mnie lekko w policzek.
Zarumieniłam się.
-Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać- szepnął zakłopotany.
-Eee...nie przesadzaj. Nic takiego się nie stało- powiedziałam i odwdzięczyłam się mu tym samym gestem.
Teraz było już za późno. Zostałam przez niego oczarowana.
--------------------------------------------------
Oczami Amy:
--------------------------------------------------

Harry długo nie wracał.
Zayn powiedział stanowczo że mam iść dziś do nich w odwiedziny.
Na porzegnanie pocałowałam w policzek Tosię.
Nie wstydziłyśmy się takich gestów. Przecież byłyśmy przyjaciółkami.
Zayn wprowadził mnie za rękę do mieszkania.
Niall i Liam siedzieli, a raczej rozłożyli się z gazetami na sofach. Louis krzątał się po kuchni, wyraźnie robiąc herbatę,lub kakao.
-Siadaj, księżniczko- zwrócił się do mnie szarmancko Zayn.
Liam zagwizdał, a Niall by ukryć śmiech zakrył twarz gazetą.

C.D.N ♥
  • awatar Fapek ♥: teraz jestem na Fapku♥, bo niestety zgubłam hasła do tamtych kont. sorry za nie odzywanie się Tosiuu i Śledziu <33 i znowu pewnie bd w moim opowiadaniu ( jak pozwolisz)
  • awatar Śledziu ♥: i chyba zostaniesz, . ; )
  • awatar .ρѕу¢нι¢zиα: Hmm...jeednak chciałabym zostać pisarką XDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
(...) Otworzyłam oczy. Powieki opadały mi nieposłusznie. Wstałam i przeczesałam włosy.
Gdy popatrzyłam na zegarek, zobaczyłam że do wyjścia mam jeszcze pół godziny.
Wyjęłam ospale jakąś bluzę z kapturem i jeansy zważając na to że na dworze było dość zimno.
Wyjrzałam kątem oka przez okno. Liście wirowały na wietrze.
Wyjęłam z lodówki mleko i płatki czekoladowe.
Gdy jestem zaspana, nigdy nie liczę kalorii.
(...) Otworzyłam drzwi, w których stał już Zayn.
-Cześć, Amy- powiedział całując mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się. Uwielbiałam ten gest.
-Cześć- odpowiedziałam.
Chwycił mnie za rękę.
-Podoba ci się- wskazał dumnie na nowego, białego skutera.
Roześmiałam się.
-Łał, jest cudowny.
Dojechaliśmy do szkoły. Wszyscy się na nas gapili.
W końcu, jeżdżę z popularnym nastolatkiem. Tylko to mnie denerwowało.
W klasie zobaczyliśmy rozmawiających ze sobą Harr'ego i Tosię.
Weszliśmy z uśmiechem i za rękę.
Oni także odwdzięczyli się uśmiechem od ucha do ucha.
-Siema- rzekła Tosia, tuląc mnie do siebie.
Chłopaki przybili sobie "piątkę".
Jak na nich przystało.
Zadzwonił dzwonek.
Do klasy weszła dziewczyna.
Miała taką poważną twarz.
Była moim przeciwieństwem.
Zarzucała co chwlilę kasztanową grzywką.
Rzuciła torbę na ławkę i usiadła wzdychając.
Podeszłam do niej po cihutku.
-Cześć. Jestem Amy. A ty?- rzekłam chwytając ją za ramię.
Dziewczyna obróciła się do mnie i uśmiechnęła.
-Witaj. Jestem Esmeralda- powiedziała szepcząc- Znaczy...Esme.
Zamyśliłam się patrząc w jej duże, ciemne oczy.
-Coś nie tak?- zapytała z przejęciem.
-Nie. Nic.
Odeszłam od niej wzruszając ramionami.
-Ja spróbuję- rzekł cicho Harry, tak by Esme nie usłyszała.
Zayn uśmiechnął się szyderczo.
-Oho, Harry wkracza do akcji.
Esme odwróciła się do idącego Harr'ego.
Zarumienił się.
-Cze...cześć. Jesteś Esmee- zapytał siadając przy niej.
W tej chwili w drzwiach stanęła nauczycielka.
-Panie Styles. Co ty robisz w ławce Esmeraldy?- zapytała oschle.
Nie podobało mi się w jaki sposób do niego mówiła. I jej ton. Nawet jeśli z Harry'm nie jesteśmy parą...powinnam zwrócić jej uwagę.
-Proszę pani- zwróciłam się do nauczycielki- Proszę się uspokoić. Harry poprostu chciał zapoznać się z nową uczennicą.
Nauczycielka spojrzała na mnie czerwieniąc się ze złości.
Harry, ze zrezygnowaną miną usiadł w swojej ławce rozpakowywując książki.
-Nieźle jak na pierwszy raz- powiedział rozbawiony Zayn.

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...) Minął wspaniały tydzień.
Gdy Zayn i Louis ogłosili że musimy się pakować, wszystkim bez wyjątku zrzedła mina.
Nawet komentarze Harr'ego nie pomogły. Ja byłam za Zayn'em, ponieważ nie chciałam opuszczać tylu dni w szkole. Gdy nauczycielka dowiedziałaby się że jestem z chłopcami na turnee w Tajlandi... Tajlandii!
Nie chciałam myśleć jaką minę by zrobiła. I jak na nią przystało kręciła by głową z niezadowoleniem.
-Amy, kochanie- zwrócił się do mnie słodkim głosem Zayn, wiedziałam że czegoś odemnie chce- Czy pomogłabyśmi spakować rzeczy?
Pokręciłam głową ze śmiechem.
-A moje rzeczy? Kto mi je spakuje?
Zayn zrezygnowany pocałował mnie w usta i poszedł pakować liczne rzeczy porozrzucane po całym domu.
Harry i Louis rzucali się brudną bielizną.
W pewnej chwili gdy taszczyłam ogromną torbę z ciuchami, któryś z nich rzucił mi na głowę bokserki w pszczółki.
Harry wybuchł śmiechem, a Louis siadł na kanapie zakrywając roześmianą twarz dłońmi.
-Harry! Louis! Debile! Idioci!!!- krzyczałam zdejmując z nosa bieliznę.
Chłopaki zaczęli się śmiać jeszcze bardziej.
Lecz po chwili Harry podzedł do mnie z poważną miną, lecz i tak ledwo powstrzymując śmiech.
-Kochanie, znaczy, Amy- zwrócił się do mnie odbierając mi bokserki- Czy wyjdziesz za mnie- uklękł i znowu chciał mi je wręczyć.
Zaczęłam go gonić i śmiać się za razem.
Wreszcie dogoniłam go w jego pokoju.
Siadłam na jego łóżku i odetchnęłam.
-Ale ja mówiłem serio- powiedział stanowczo patrząc mi w oczy- Wyjdziesz za mnie?
Popatrzałam na niego krzywo.
Co on sobie myślał?
Przecież wiedział że chodzę od dawna z Zayn'em.
Zayn był dla mnie najważniejszy.
(...) Podróż minęła tak szybko że nawet nie zauważyłam jak byłam już w domu.
Zayn odprowadził mnie pod drzwi.
-Mam nadzieję że dobrze się bawiłaś.
Pocałowałam go.
-Z tobą nie da się dobrze nie bawić- powiedziałam z uśmiechem.
Pomachał mi i odszedł.
Oparłam głowę o ścianę i poczułam zapach świeżo upieczonego ciasta.

C.D.N ♥
 

 
(...) Staliśmy wszyscy z "głębokim" uśmiechem i czekaliśmy na to kiedy Tosia przestanie gonić Harr'ego i kiedy zaczniemy imprezę. Chociaż było jasno chcieliśmy zrobić "pikinik" w ogrodzie.
Nigdy nie byłam duszą towarzystwa. Nigdy nie chodziłam na dyskoteki. Zawsze siedziałam cicho.
Dopiero kiedy rodzice wyjechali, zostawili mnie babci zaczęłam popalać by zwrócić na siebie uwagę babci, która grozi mi że zadzwoni do rodziców.
Babci nigdy nie było w domu. Zawsze chodziła do sąsiadki i spędzała tam cały dzień.
Gdy Harry, Tosia i jej nowy narzeczony- Louis przyszli do nas po długiej gonitwie po domu wszyscy skierowaliśmy się do ogrodu.
Tosia była oszołomiona przygotowanymi przez nas serpentynami i balonami, oraz miękkimi poduszkami poustawianymi gdzie popdanie na soczystej trawie.
-Noo...teraz możemy iść się przebrać- powiedział zadowolony Harry kładąc mi rękę na ramieniu- Gdy już jest po wszystkim.
Popatrzałam na niego krzywo.
Po chwili wszyscy pobiegliśmy do swoich pokoi ganiając się i podkładając sobie nogi.
Ja i Tosia nie miałyśmy łatwo. Wysokie obcasy. Zawsze chodziłam w wytartych conversach.
Weszłam do pokoju i siadłam na łózku zmęczona ciągłym staniem na szpilkach.
Odetchnęłam i cicho otworzyłam drzwi szafki, wyciągając krótkie spodenki i koszulkę z niedźwiedziem polarnym uśmiechniętym od ucha do ucha. Uwielbiałam luźne koszulki, którymi mogłam się "otulić".
Założyłam niebieski trampki.
Podeszłam do lustra i spięłam przeszkadające mi rude kosmyki. W poszukiwaniu gumek podknęłam się o jakieś pódełko. Było owinięte granatowym papierem w żółte kropki. Rozpakowałam je ostrożnie, tak by nikt nie usłyszał. Myślałam bowiem, że pódełko należy do któregoś z chłopaków.
Odkryłam wieczko i wyjęłam zdjęcie.
Przedstawiało ono Zayn'a w koszulce w paski i jakąś dziewczynę w zielonej, zwiewnej sukience.
To zdję cie pochodziło pewnie z jego rodzinnego domu, ponieważ i dziewczyna i on posiadali dość ciemną karnację.
-Amy, gdzie jesteś?- usłyszałam donośny głos Zayn'a.
Wstałam szybko i poprawiłam koszulkę.
Gdy wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi, zobaczyłam go stojącego w koszulce takiej samej jak moja.
Uśmiechnął się ironicznie i wziął mnie za rękę.
-Wiedziałem...wiedziałem że ją ubierzesz- powiedział z zaczwytem i pocałował mnie czule w policzek.
Zeszliśmy po schodach za rękę i zobaczyliśmy przez okno że wszyscy czekają już na nas w ogrodzie.
-Jak słodko to wygląda- powiedziała z uśmiechem Tosia odciągając mnie od Zayn'a i sadzając mnie na miękkiej, satynowej poduszce.
Zayn uśmiechnął się krzywo, a Louis posadził Tosię na kolanach.
Harry pobiegł do kuchni. Widocznie po pyszne kiełbaski, które pachniały przyprawami aż w ogrodzie.
-Liam, nie wiedziałam że jesteś takim dobrym kucharzem- powiedziałam, patrząc na niego z chytrym uśmieszkiem.
Liam odwdzięczył się uśmiechem szturchając w bok Niall'a.

C.D.N ♥
 

 
-Ooo...kurczę- powiedziałam robiąc wielkie oczy na moje odbicie w lustrze.
Siadłam na łóżku, które było kompletnie smasakrowane (domyślacie się dlaczego).
Zayn odsunął kołdrę na bok i wstał poprawiając rozczochrane włosy. Popatrzałam na niego. Wyglądał śliczne...w porównaniu do mnie.
Byłam taka rozczochrana... ciekawa byłam co on o mnie myślał.
-Amy, czy...- nie dokończył bo wtedy weszła Tosia.
Stanęła jak wryta widząc mnie z potarganą koszulką i Zayn'a w samych bokserkach.
-Aj- powiedziała rumieniąc się i wystawiając tylko głowę zza drzwi- Czy przeszkodziłam w czymś?
Popatrzałam na nią z uśmiechem opuszczając wstydliwie głowę.
-Eee...nie my tylko gadaliśmy.
Tosia zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów.
-Hmm...aha. To ja już może pójdę?- zapytała.
Zayn też zarumienił się i tłumacząc że musi iść do łazienki obok.
Wyszedł w pośpiechu z pokoju.
Tosia siadła obok mnie i biorąc mnie za rękę powiedziała:
-A tak naprawdę to chciałam ci coś powiedzieć- zmartwiła się. Widać to było po jej twarzy.
-Co się stało?- zapytałam z ciekawością.
Tosia przytuliła mnie, a po jej twarzy spłynęła łza.
-Zerwaliśmy. Ja i Louis.
-Jak to?- zapytałam ze smutkiem- Nie... Tosiu.
Spojrzała na mnie.
-Tak, to musiało się kiedyś stać.
Zamyśliłam się. Jeżeli miał ją tak traktować to chyba dobrze zrobiła.
-I chciałam cię ostrzec- dodała- Nie znamy do końca tych chłopaków. Więc proszę cię żebyś nie ufała im, że tak powiem jak matce.
Zmartwiłam się.
-Ale ja nie mam matki.
Spóściła głowę.
-Oj, wiem, ale chciałam ci przybliżyć ten temat- powiedziała szepcząc- Chciałabym żebyś nie chodziła z nim spać. Nie mówię tego, dlatego żeby ci matkować, tylko dlatego że to piosenkarze. Mają inne życie niż my. Oni myślą zupełnie o czymś innym...
Wstałam i wzięłam ją za obie ręce. Popatrzyłam jej głęboko w oczy.
-Tosiu. Ja jestem ostrożna. Wiem kiedy zaprzestać- powiedziałam pewnie, ale szeptem z uwagi że Zayn może stać za drzwiami i wszystko słyszeć.
Tosia spojrzała na moją potarganą koszulkę nocną.
-Pomysł Julii?- zapytała ze śmiechem- Długo nie wytrzymał.
Westchnęłam.
-Wiesz jakie one są. Usłyszą że jedziesz na tydzień z "celebrytami" i pakują ci same roznegliżowane rzeczy- powiedziałam kładąc jej głowę na ramię-I w dodatku nigdy nie chodziłam w takich rzeczach.
Po chwili wszedł Zayn.
-No i co?- zapytał, szukając rzeczy do ubrania w szafce- Jak się spało Tosiu?
Tosia chwyciła się za usta ręką by powstrzymać śmiech widząc Zayn'a w bokserkach.
-Aaa...ujdzie- powiedziała- A wam?
Roześmiał się.
-To miało być pytanie retoryczne- powiedział z uśmiechem obracając się i widząc połamane łóżko.
-Tak. Chyba tak- powiedziała Tosia patrząc w kierunku tym samym co Zayn.
(...) Kiedy byliśmy już ubrani i spakowani, Zayn zaproponował wyjście na miasto.
-Może pójdziemy pozwiedzać i poopalać się przy okazji na plaży?- zapytał chwytając portfel i okulary przeciwsłoneczne.
Wszycy oczywiście zgodzili się.
Ulicą szliśmy parami.
Ja z Zayn'em, Louis z Niall'em, a Tosia z Liam'em oraz Harry'm z tyłu.
-Piękna pogoda- powiedziałam nie wiedząc jak zacząć temat.
Zayn popatrzył w niebo i uśmiechnął się.
-Tak, rzeczywiście.
Słychać było chichoty i gadanie z tyłu.
To chyba Harr'emu poprawił się humor.
Obróciłam się i zobaczyłam jak Louis niesie Liam'a na plecach, a Harry, Tosia i Niall przyglądają im się.
-Co wy tak właściwie robicie?- zapytałam idąc do nich tyłem obrócona do nich plecami).
Zaśmiali się.
-Liam ujeżdża Louisa- powiedział Harry chwytając się za głowę w geście facepalmu.
-Dobry konik- powiedział rozbawiony Liam.

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

damiaqn
 
psychicznalola
 
Napisałem ci na gg ;p
 

damiaqn
 
psychicznalola
 
Hej ;** Ja nie jestem Fanem Hip hopu ;p Ja słucham One Direction ;p ;> i Popu jak cos hahahahahahha ;p ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...) Po całej imprezie rozeszliśmy się do swoich pokoi. Ale, chyba tylko ja powędrowałam za Zayn'em do jego pokoju. Zawiodłam się na Harry'm.
Teraz wogóle przestałam się na niego patrzeć.
Zayn pociągnął mnie do pokoju, a ja wchodząc zobaczyłam smutnego Harr'ego, który wchodził smętnie do swojej sypialni.
Gdy weszliśmy, zatrzasnęłam drzwi i zamknęłam je na klucz.
Zayn powiedział że zrobi herbatę.
Pomyślałam sobie o nim dziwnie. Przecież kto rozumny ma w sypialni czajnik?!
Siadłam spokojnie na łóżku czekając aż Zayn zagrzeje wodę.
Wyciągnął z szuflady porcelanowy dzbanuszek i "miseczkę", do której wkłada się świeczkę.
Gdy postawił czajnik na "miseczce", zapalił świeczki, które były ustawione na wszystkich półkach w pokoju. Zrobiło się tak romantycznie i przytulnie. Ustawił też na szawce nocnej zapachową pałeczkę przywiezioną z rodzinnego domu.
Rozprzestrzenił się od razu zapach cynamonu i imbiru. Siadłam głębiej na łóżko i oparłam się głową o ścianę.
Zobaczyłam jak Zayn ściąga koszulkę. Pomyślałam od razu jak głupio muszę wyglądać w tej "koszulce". Popatrzył na mnie i uśmiechnął się rzucając T-shirt na półkę.
Zarumieniłam się.
Zayn usiadł koło mnie i przytulił mnie mocno.
-Zayn, czy tobie chce się spać?- zapytałam nieśmiało.
-Nie- powiedział stanowczo i pogłaskał mnie po włosach- A masz jakiś inny pomysł.
Uśmiechnęłam się do niego.
Chłopak pocałował mnie. Wzięłam go za ręce i odwdzięczyłam się tym samym.
-Jesteś cudowna, Amy- powiedział kładąc mnie na sobie.
Przypomniała mi się ta chwila, w której Harry chwycił mnie tak samo. Odskoczyłam i siadłam na łóżku przeczesując włosy.
-Czy coś się stało?- zapytał troskliwie.
Widać było że posmutniał. Myślał pewnie, że to on zrobił coś nie tak i że coś mi się stało.
Za to go lubiłam. Prawie zawsze był szczery. Nawet ta chwila kiedy byłam na niego obrażona, że skrywał przede mną tajemnicę (że ma zespół) odeszła w zapomnienie.
-Nie, nic się nie stało- powiedziałam i głośno odetchnęłam.
-Czyli mogę cię przytulić?- zapytał nieśmiało- Na pewno nic cię nie zabolało?
Pocałowałam go.
-Nie...naprawdę. Cieszę się że tak się o mnie troszczysz.
Zayn położył mnie, a ja zacsnęłam zęby by nie myśleć o tym co wcześniej się zdarzyło. Te myśli naprawdę bolały, ale gdy zobaczyłam jaki Zayn jest szczęśliwy trzymając mnie w ramionach, przeszło mi.
-Czemu tak długo byłaś dziś wieczorem w pokoju Harr'ego?- zapytał mnie wreszcie leżąc teraz spokojnie w piórach, które wyleciały z poduszek gdy całowaliśmy się.
To pytanie naprawdę mnie zamurowało. Najpierw nie wiedziałam co powiedzieć.
-Noo...uśpiłam go jeszcze raz, bo chciałam żeby się dobrze wyspał- powiedziałam z zakłopotaniem w głosie.
Zayn uśmiechnął się i przytulił mnie.
-A mnie to już nie oszczędzasz- powiedział ze śmiechem biorąc piórko i głaszcząc mnie nim po twarzy.
-Poprawiłeś mi humor. To była najlepsza noc w moim życiu- powiedziałam z zachwytem kładąc się z powrotem i wzburzając tumany piórek.
-Ale teraz obiecujesz że pójdziesz spać?- zapytał troskliwie Zayn.
-Tak, ty spełniłeś moją obietnicę, ja spełnię twoją- powiedziałam wstając z łózka.
Zaśmiał się gdy wstałam i wzięłam poduszkę.
-Amy, ślicznie wyglądasz- powiedział powstrzymując łzy śmiechu.
Spojrzałam w lustro.
Zobaczyłam siebie z wplecionymi we włosy piórkami i potarganej koszulce.

C.D.N ♥
  • awatar Śledziu ♥: @Korin ✞: Ty to kurwa w ogóle nie masz bloga. więc bez komentarza skurwielu.
  • awatar Śledziu ♥: nie no kurwa, każdy ma swoje zdanie i swój blog. Panie\Panno Korin ✞. To ze ci się jej blog nie podoba to nie znaczy że inni mają takie zdanie. A to że są dla niej nieosiągalni to tego nie wiesz. Tak naprawdę to nie wiesz czy ona ich może zna ?! Trzeba być idiotom i GÓWNIARĄ żeby pisać tak choć nie ma się lepszego bloga. Żałosny\a jesteś że komentujesz w takie sposób OPOWIADANIA .! Kurwa mać, Amen.!
  • awatar error 404 - blog not found: i co? i to że jesteś psychiczna. co ty tu w ogóle odjebujesz na tym blogu?! fantazjujesz o kolesiach którzy są dla ciebie i zawsze będą nieosiągalni. widać że nie masz życia i jesteś jakąś tępą gówniarą. OCKNIJ SIE W KOŃCU,bo robisz z siebie idiotke
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

psychicznalola
 
damiaqn
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
(...) Kiedy przesiadliśmy się w Londynie podróż minęła bardzo szybko. Tu gadaliśmy, tu graliśmy w karty. Wysiedliśmy z samolotu. Rozejrzałam się.
Było pięknie. Był wieczór. Zobaczyliśmy w oddali miasto. W oknach świeciły się światła, ludzie krzątali się jeszcze po ulicach. Kupcy sprzątali z targów rzeczy do sprzedania.
Tosia, Harry i Zayn, oraz Niall, Louis i Liam wyszli z samolotu otwierając szeroko oczy i wpatrując się w miasto.
Zayn pociągnął po bruku lotniska moją i swoją walizkę, a ja trzymałam go pod rękę.
Harry szedł z tyłu, a Tosia z pozostałymi chłopakami.
(...) Nie chodziliśmy dużo po mieście. Przeszliśmy tylko wąską ulicą za restauracją.
-To wy macie swój własny hotel...znaczy dom- zapytałam widząc wielką, pokrytą jasnobeżową farbą willę.
-Tak. Czasami przyjeżdżamy tu by odpocząć od zgiełku miasta i tłumu fanek- Zayn odpowiedział śmiejąc się, a ja skrzywiłam się na te dwa ostatnie słowa wypowiedziane przez niego.
Obróciłam się.
Harry szedł powoli, poprawiając co chwilę wielką torbę podróżną. Czasami tylko spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem.
-Co mu jest?- zapytałam się sama siebie w myślach- Czy ja coś złego mu powiedziałam? Teraz będę mieć go na sumieniu.
Tosia szła daleko od Louisa. Czyżby oni naprawdę przerwali związek. To smutne. Próbowałam ją pocieszyć, ale ona dalej płakała.
Weszliśmy do domu i od razu wypakowaliśmy się.
Zayn wskazał mi pokój, w którym miałam spać.
-To tu- powiedział i otworzył mi drzwi.
Zdziwiłam się. Był tu nieskazitelny porządek.
-A jeżeli będę się bała... to mogę do ciebie przyjść?- zapytałam Zayn'a.
Roześiał się. Uwielbiłam to. Miał taki szczery uśmiech. Nic dziwnego że niektóre fanki na jego widok mdlały.
-Zawsze i wszędzie- powiedział i pocałował mnie w policzek- Przebierz się w piżamę, a potem przyjdź do ogrodu. Mam niespodziankę- owiedział zagadkowo.
Zamknęłam drzwi i rozpakowałam torbę, którą przygotowały mi koleżanki jako "tajlandzką niespodziankę".
Grzebałam w niej szukając piżamy.
Wreszcie wyciągnęłam coś, co mi ją przypominało.
-Julia- westchnęłam- Coś ty mi tu wpakowała- powiedziałam z wyrzutem, trzymając koronkowe koszule nocne (nie całe koronkowe ;33).
Wreszcie podbiegłam do lustra i przymierzyłam jedną.
Sięgała mi zaledwie za pośladki.
Wybrałam taką najładniejszą. Z fioletowej satyny, obszytą koronką.
Przejrzałam się.
-Wyglądam całkiem, całkiem- powiedziałam sama do siebie- Ciekawe co powie Zayn.
Otworzyłam drzwi i przemknęłam by żaden chłopak mnie nie zobaczył. Na szczęście chyba poszli do sklepu po pizzę, czy coś.
Gdy otworzyłam drzwi z lewej strony budynku prowadzące do ogrodu, zobaczyłam chłopaków i Tosię zajadających kiełbaski.
Speszyłam się. Gdy tylko zeszłam po schodach, zobaczyłam że Tosi od razu poprawił się humor.
Wszyscy chłopacy, w tym Zayn i Harry patrzyli na mnie z podnieceniem. Podnieceniem?! Tak to wyglądało, chociaż nie wiem co myśleli w tej sytuacji.
-Jesteś- powiedział Zayn- Ślicznie wyglądasz. Zapomniałem powiedzieć że robimy ognisko-dodał.
Spojrzałam na niego krzywo.
Uśmiechnął się.
Zobaczyłam też że Harry przesiadł się. Odszedł od ogniska. Siadł 5 metrów dalej. Na miękkiej trawie przy rzeczce.
Dałam Zayn'owi znaki że idę pogadać z Harry'm.
Harry objął skulone nogi rękoma. Nawet nie obrócił się słysząc moje kroki.
Przeszłam pod prześcieradłem, na którym chłopaki wyświetlali film i poprawiłam go tak, by nie widzieli o czym będę rozmawiać z Harry'm.
Chciałam go jakoś rozweselić. Przecież nie będzie siedział sam.
-Co jest, Harry?- zapytałam, siadając koło niego.
Obrócił głowę.
-Czy ty wiesz jak to jest być singlem? Do nikogo nie można się przytulić, bo ta ma chłopaka, ta też. Błędne koło- powiedział ze smutkiem, po jego twarzy spłynęła łza- Jeszcze ty...ty jesteś taka piękna. Nie dam rady tu razem z wami być. Nie dam rady na ciebie nie patrzeć. Kocham cię i przyznaję się do tego- dodał.
Otarłam mu łzę.
-A pomyśl jak muszą czuć się inni w zespole- powiedziałam z troską, tuląc się do niego jescze mocniej- Przecież Liam i Niall też nie mają dziewczyn. Też jest im dosyć ciężko-dodałam- Popatrz na te piękne gwiazdy. Nie każda ma parę.
Istnieje przyjaźń damsko-męska i ja taką szanuję.
Wiatr rozwiewał nam włosy. Nie był to silny wiatr. Lekki, letni wiaterek.
Harry położył się na trawie. To samo zrobiłam ja.
Położył mi moją głowę na jego brzuchu.
-Mogę- zapytał, chociaż nie miał po co bo i tak już to zrobił.
Skinęłam głową. Trochę bałam się że Zayn może do nas przyjść i się zdenerwować.
(...)Po krótkim czasie wstałam z trawy tak, by nie obudzić Harr'ego.
Zastanowiłam się.
Wziąć go na ręce i położyć w domu na łóżko, czy zostawić go tutaj.
Z uwagi na to by się nie przeziębił, wzięłam go na ręce niosąc jak zdechłego kota do domu.
Gdy odsunęłam prześcieradło, wszyscy zaczęli się śmiać.
-Cicho- powiedziałam przykładając palec do ust- Idę go położyć.
Zayn popatrzał na mnie zagadkowo, ale po chwili kontynuował pieczenie kiełasek i oglądanie filmu.
Wniosłam Harr'ego do jego pokoju i ułożyłam go na łóżku. Bałam się trochę, ponieważ Liam mówił mi że Harry lunatykuje, więc posiedziałam przy nim trochę.
Harry podniósł głowę.
-Gdzie ja jestem?- zapytał rozglądając się.
Uśmiechnęłam się.
-Jesteś w pokoju. Przyniosłam cię- powiedziałam cicho- Ale teraz śpij. Musisz się wyspać.
Harry przytulił mnie.
-Amy, czy mogę coś zrobić?
Popatrzałam na niego dziwnie.
-Zależy co.
Harry pocałował mnie w usta sadzając mnie na swoich kolanach.
-Harry...nie proszę cię, nie chcę awantury- powiedziałam, odsuwając się.
Harry pociągnął położył mnie na sobie.
-Harry proszę- powiedziałam, żałując że go tu przyniosłam.
Harry pocałował mnie i objął rękoma, dotykając mojej koszuli.
Wsadził mi pod nią rękę.
-Proszę cię nie rób tego. Zayn cię zabije- powiedziałam z przejęciem chwytając go za rękę.
Zeszłam z niego i pobiegłam trzaskając drzwiami.
Siadłam na schodku i rozpłakałam się.
--------------------------------------------------
Teraz krótko oczami Harr'ego:

Jak mogłem. To działo się tak szybko. Nie mogłem się powstrzymać.
Ona mi tego już nigdy nie wybaczy.
Wstałem i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem Amy, która siedziała na schodku i płakała. Nie miałem odwagi podejść do niej.
Po chwili wpatrywania się w nią, zobaczyłem że biegnie w stronę drzwi.
Pobiegłem za nią zapinając flanelową koszulę.
Gdy otworzyłem drzwi do ogrodu, zobaczyłem ją.
Na szczęście otarła łzy, bo miałbym przegrane u Zayn'a akurat przed koncertem.
Siadłem koło Louisa i Nialla.
Wpatrywałem się w nią, a ona wtuliła się w Zayn'a.
Zayn popatrzał na mnie dziwnie, ale zaraz wstał by poprawić prześcieradło falujące na wietrze.

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
(...) Gdy siedzieliśmy w samolocie zobaczyłam że Tosia płacze.
Podeszłam do niej zmartwiona i pocieszyłam ją.
-Tosiu co się stało?- zapytałam troskliwie- Czy chodzi o Louisa?
Tosia rozpłakała się jeszcze bardziej i pociągnęła mnie za rękaw fioletowej bluzy na jej kolana.
Wtuliła się we mnie.
-Tak. To już koniec.
-Z wami?- zapytałam.
-Tak- powiedziała i wtuliła się jeszcze mocniej.
-Nie martw się. Pomogę ci kogoś znaleźć- powiedziałam ocierając jej łzy- Jestem przekonana że coś wymyślimy. Chyba że chcesz wrócić do Harr'ego.
Tosia zamyśliła się.
-Przecież nie możesz tak go poprostu odrzucić- dodałam- Zayn też mi skłamał. I wybaczyłam mu.
-Ale ty nie rozumiesz- powiedziała Tosia, której kolejne łzy spływały po twarzy.
(...) Po kilku minutach Tosia zasnęła, a ja podeszłam do Zayn'a.
-Zayn, czy mogłabym na chwilę posiedzieć z Harry'm?- zapytałam szepcząc.
Zayn uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
-Idź. Jest jakiś markotny.
Podeszłam do Harr'ego i siadłam przy nim.
-Co tu tak siedzisz Harry?- zapytałam troskliwie.
Harry siedział w ostatnim rzędzie, a wszystkie chłopaki w przodzie.
-Amy, czy mam jeszcze szansę?- zapytał, chociaż ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Na co?
Harry przytulił mnie i pocałował w nos.
-Ja...Amy ja się w tobie zakochałem- powiedział tak by Zayn nie słyszał. Na szczęście siedzieliśmy z tyłu.
Zrobiłam wielkie oczy.
-Ty? Przecież ja mam Zayn'a- powiedziałam oszołomiona tekstem Harr'ego.
Harr'emu spłynęła łza po policzku.
Szybko otarłam mu ją i objęłam jego twarz dłońmi.
-I w tym problem- powiedział tuląc mnie mocno do siebie.
(...)
-Jak ja umiem usypiać- powiedziałam cicho, by nie obudzić dopiero uśpionego Harr'ego i dawno już śpiącej Tosi.
Harry skulił się na fotelu.
Tosia jak spała, tak śpi.
Podeszłam do Zayn'a, widząc że jednak wszyscy śpią.
Tylko on nie. Czekał na mnie.
-I co ci tam powiedział- rzekł cicho z lekkim uśmieszkiem.
Siadłam na fotelu i położyłam nogi na szybie, a głowę na jego kolanach.
Muszę przyznać że śmiesznie to wyglądało.
-A nic. Uśpiłam go tylko bo miał doła- powiedziałam gładząc jego hebanowe włosy.
-Hmm...dobrze- powiedział- Ale teraz śpij. Musisz się wyspać. Jak będziesz skakała na koncercie- dodał.
-Kiedy mi się nie chce- uśmiechnęłam się do niego szyderczo.
Zayn roześmiał się i pocałował mnie.

C.D.N ♥
 

tosia606
 
psychicznalola
 
Kiedy następny wpis? Nie moge się doczekać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

psychicznalola
 
tosia606
 
Napisz jeszcze o tym jak wsiadłaś do samolotu bo ja cię strasznie wyprzedziłam XDD
 

 
2 dni przed wyjazdem (...) Inne dni minęły strasznie wolno i smętnie. Z Zayn'em widzieliśmy się tylko w szkole, ponieważ przygotowywał z chłopakami schemat piosenek, które będą grane na turnee. Cieszyłam się bardzo, choć dołowała mnie myśl że muszę wstać o 3.00 rano, by być tam już dzień przed rozpoczęciem.
Pakowałam rzeczy do mojej ukochanej czarnej walizki z poprzypinanymi do niej pinami.
Na pinach były różne zespoły, m.in. Metallica oraz Red hot chilli peppers.
Według Zayn'a brakowało tam jeszcze jednego.
Z napisem 1D. Za każdym razem kiedy to mówił śmiałam się i mówiłam "że tak daleko jeszcze chyba nie doszli, by sprzedawać piny".
(...) Gdy spakowałam się, od razu pobiegłam do łazienki i zaczęłam szorować zęby przed spaniem i myć się, by jutro świeżo pachnieć.
Bo co by powiedzieli chłopcy na widok brudnej dziewczyny z dłuuugimi paznokciami?
Od razu potrząsnęłam głową, żeby zapomnieć o tej absurdalnej myśli.
Gdy umyłam się, popatrzyłam czy mam wszystko spakowane co jest potrzebne do podróży.
Położyłam się spać.
(...) Gdy obudziłam się rano, od razu zaczęłam przebierać w ubraniach, ponieważ chciałam w podróży wyglądać conajmniej genialnie.
Po chwili, gdy już byłam zebrana i gotowa do podróży, do drzwi zadzwonił Zayn. Był z nim Harry. Pewnie reszta była już przed domem z Tosią.
-Cześć, Amy- powiedział słodko Zayn, a ja rzuciłam mu się w ramiona.
-Jesteś, Zayn. Tak na ciebie czekałam- rzekłam prawie płacząc ze szczęścia.
Zayn uśmiechnął się, jedną ręką trzymał mnie, a drugą torbę podróżną.
Harry skrzywił się z zazdrości.
-Czy mogę wziąść Amy za drugą rękę i pomóc jej nieść torbę?- zapytał błagającym wzrokiem Zayn'a, Harry.
Zayn popatrzał mu w oczy, tak jakby wyobraził sobie całą tą sytuację.
-Dobrze. Przyda jej się pomoc.
(...) Gdy już dotarliśmy na lotnisko, czekali tam chłopcy i Tosia.
-Witaaajcie!- wykrzyknęli wszyscy na raz.
Nawet Tosia wczuła się w rolę.
Uśmiechnęłam się i wsiadłam do samolotu, taszcząc za rękę Zayn'a i Harrego.
Gdy wszyscy byliśmy już na miejscach, chłopaki, jak to na nich przystało zaczęli się wygłupiać.
Oprócz Harr'ego, który siedział cicho na fotelu i wpatrywał się we mnie.

C.D.N ♥
 

 
Poniedziałek (...)
Miałam zamknięte oczy. Tak jakby jeszcze śniłam.
Zayn i ja śpiewaliśmy razem na koncercie...wspaniałe uczucie.
Usłyszałam jak babcia wchodziła po schodach kierując się do mojego pokoju.
Otworzyła drzwi.
-Kochanie! Amy! Nie idziesz do szkoły?-zapytała troskliwie babcia.
Wyskoczyłam z łóżka i zaczęłam się ubierać jak mogłam najszybciej.
-Amy, a śniadanie?-zapytała z przejęciem.
Wyskoczyłam z pokoju i krzyknęłam z korytarza:
-Nie teraz babciu!!!
Gdy zeszłam do kuchni, zapakowałam szybko kanapkę i colę.
Ubrałam szybko czarne trampki i kurtkę "baseball'ówkę".
Porwałam też torbę i wybiegłam z domu.
Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam Tosię, Harr'ego i Zayn'a idących powoli. Dobiegłam do nich przeczesując włosy by jakoś wyglądać.
Skoczyłam na plecy Zayn'owi.
Ten podskoczył jakby dostał zawału i powiedział zdyszany:
-Amy? No wiesz, tak atakować od tyłu?- powiedział ze śmiechem.
Tosia zaśmiała się, a Harry jakgdyby zazdrosny szedł powoli przy Tosi i wziął ją za rękę.
Zayn popatrzył na Harr'ego i mrugnął.
Harry odwrócił głowę do Tosi i uśmiechnął się.
Wciąż nie wiedziałam o co chodzi Tosi, za co jest zła na Harr'ego. Ale chyba nie chciałam wiedzieć. Wolałam pozostać w niewiedzy. Zastanawiałam się też nad tym co wczoraj powiedział mi Harry.
-A wy czemu tak powoli idziecie?- zapytałam zdziwiona.
Zayn, Harry i Tosia zaśmiali się.
-Mamy dziś na drugą lekcję. Pana od historii nie ma.
Złapałam się za głowę.
-Eh, to po co ja się tak szybko zbierałam?-zapytałam sama siebie.
-Nie tylko ty. Uwierz mi. My też nie wiedzieliśmy. Zayn latał po domu i zbudził od razu wszystkich, łącznie z Liam'em, który zawsze śpi jak suseł- wtrącił się wreszcie Harry.
(...) Kiedy doszliśmy do klasy Harry i Tosia zaczęli się rozglądać.
-Tosia i ja pójdziemy załatwić ci papiery, Harry. Wy tu zostańcie- krzyknęłam do chłopaków.
My z Tosią pobiegłyśmy a Harry i Zayn zaczęli gadać.

Oczami Harr'ego:

Zastanawiałem się jak powiedzieć Zayn'owi że Amy mi się podoba. Byłem w kropce. Przecież widziałem, gdy szliśmy do szkoły jak Zayn zachowywał się względem Amy.
Mówi do niej księżniczko, nosi ją na rękach.
Wiem, że pierwszy raz usiadłem przy rzece obok Tosi. Zakumplowaliśmy się, ale ona jest z Louis'em.
Więc na razie nic nie powiedziałem Zayn'owi, bo bałem się tak przed koncertem i wogóle.
Siadłem na ławie i położyłem torbę na stole.
Przeczesałem włosy i zobaczyłem jak dziewczyny przybiegły z wpisami.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I znów oczami Amy:

-Dobra, jesteśmy- powiedziałam zdyszana.
Tosia też od razu wyjęła butelkę z napojem.
Podałam wpis Harr'emu, a ten wstał i dał mi całusa w nos.
Zdumiałam się. Przy Zayn'nie ???
-Harry, nie za dużo sobie pozwalasz?- zapytał roześmiany Zayn.
-No weź- powiedział Harry z krzywą miną.
(...) Na przerwie, Tosia i chłopaki powiedzieli mi o tym koncercie i turnee w Tajlandii.
Zgodziłam się od razu. Babcia jedzie do domu opieki, a ja zamknę dom i ogród i będzie spokój.
-A gdzie będziemy nocować?- zapytałam.
Harry zamyślił się.
-W hotelu. Takim prywatnym- odpowiedział.
-I będzie pokój, w którym będziemy siedzieć w wolnym czasie. Ale myślę że raczej będziemy chodzić po mieście, prawda?- wtrącił się Zayn.
Sądziłam że to dobry pomysł. Tak pozwiedzać, pochodzić po sklepach. I z chłopakami. >
(...) Po szkole chłopaki tym razem dla zgody wymienili się. Zayn szedł za rękę z Tosią, a ja z Harry'm. Harry uśmiechał się do mnie cały czas, aż wreszcie wsadził moją i jego rękę do swojej kieszeni. Zayn popatrzył się krzywo na niego.
Tosia była onieśmielona, jak było widać, że Zayn zrobił to samo co Harry.
(...) Chłopaki wprowadzili nas na chwilę do swojego apartamentu. Na drzwiach, pozostałe chłopaki przykleili małą, fioletową kartkę z napisem: "Poszliśmy po mleko".
Zayn i Harry roześmiali się i posadzili nas na sofie.
-Harry, idź zrobić herbatę, a ja wyjmę ciastka- dyrygował Zayn.
Harry ukłonił się mu powstrzymując śmiech.
-Tak jest, panie generale- powiedział posłusznie.

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...)Harry wstał i cmoknął w nos Tosię.
-Gadałem z Amy o tym, o czym rozmawialiśmy- mruknął- Nie wiem co ona na to, ale ja mam własne zdanie.
Tosia też mruknęła coś pod nosem, a Harry znów siadł na rogu łóżka pociągając za sobą Tosię.
-I co? Jak po wczorajszej imprezie, Tosiu?- zapytał Harry, jakby czuł się u mnie jak u siebie w domu.
-Nie mogłam się pozbierać-odparła Tosia.
-Bo ja jak wstałem to latałem po domu i zbierałem się, że aż się kurzyło- powiedział Harry drapiąc się po podbródku.
-Co ty nie powiesz?- rzekłam ze śmiechem.
Wstałam i wyjęłam z szafki grę Monoply.
Widziałam jak Harry wodził za mną wzrokiem, a Tosia wpatrywała się w niego.
Rozłożyłam grę na podłodze i siadłam "po turecku".
Zasłoniłam okna firanką byśmy mogli w spokoju grać w grę. Miałam bowiem wścibskie sąsiadki, które uwielbiają zespół One Direction.
-Harry?- zapytałam- Dlaczego tylko ty i Zayn chodzicie do szkoły, a pozostali nie.
Harry zamyślił się.
-Dlatego, żeby fanki nie obskakiwały nas z kartkami na autograf. Gdy jesteśmy wszyscy razem, bardziej przywiązują do nas uwagę.
Uśmiechnęłam się. Myślałam że Harry, uważa mnie też za taką fankę, ale miałam mieszane uczucia.
(...) Gdy skończyliśmy grać, po długich godzinach gadania i opowiadania kawałów, przyszedł czas żeby się pożegnać.
Harry i Tosia podeszli do drzwi a ja wyściskałam ich serdecznie.
-Ojoj, Amy przecież jeszcze się spotkamy- powiedziała słodkim głosem Tosia.
Zaśmiałam się.
-A w dodatku mama powiedziała że chyba mnie przeprowadzi do Matthew'a bo w tej szkole do, której chodzę wszystkie koleżanki dokuczały mi...no wiesz, że zachowuję się jak chłopak.
-Wolę ciebie taką, niż jakąś wypudrowaną lalę- powiedziałam uśmiechając się- I bardzo się cieszę że będziemy się razem uczyć!
-Ja też myślałem o przeprowadzce do Matthew'a. Chciałbym uczyć się z wami i z Zayn'em- powiedział pospiesznie Harry.
Wszyscy uściskaliśmy się jeszcze raz.
-Do zobaczenia-powiedziała Tosia, biegnąc do domu.
-Cześć! Do jutra!
Zostaliśmy z Harrym sami.
-No to do zobaczenia-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Harry, nie powinieneś...- powiedziałam ze smutkiem w głosie- Wiesz o co chodzi.
Harry uśmiechnął się.
-Wiem, ale warto było-rzekł- Dzięki za miły dzień.Do zobaczenia w szkole-pomachał mi i odszedł.
Idąc obrócił się jeszcze do mnie kilka razy, aż wreszcie zniknął za horyzontem.
Wpatrzyłam się w zachodzące słońce i westchnęłam.

C.D.N ♥
  • awatar .ρѕу¢нι¢zиα: Od kolegi (czy też koleżanki) "chojrak tchórzliwy pies"
  • awatar .ρѕу¢нι¢zиα: Macie tu ambitną i dorosłą wypowiedź na temat miłości i 1D. Oj brzydko, brzydko. :P
  • awatar chojrak tchórzliwy pies: czemu nie ma u nas opowiadan na miarę grzedowicza czy piekary. same sranie i gówna o milosci, japierdole jest tyle tematów. to jest takie INFANTYLNE
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Sobota. (...) Po wczorajszej imprezie byłam padnięta.
Siadłam rano na łóżku w koszuli nocnej i rozczochranych włosach.
Przetarłam czoło.
Nagle zadzwonił telefon.
Wyświetlił się napis: "Harry".
-Pewnie Tosia podała mu mój numer-pomyślałam.
Odebrałam i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
-Amy?- odezwał się głos Harr'ego- Jak się masz po imprezie?
-Uh, no niewiem- odpowiedziałam przecierając oczy.
-Czy możemy się dziś spotkać ?- zapytał chłopak.
-Raczej tak. Ale daj mi się ogarnąć, ok?
-Dobrze, spokojnie, ja też jestem w rozsypce- powiedział ze śmiechem.
-Hmm... a jak się czuje Zayn?-zapytałam.
Harry zamyślił się.
-Śpi jak zabity. Dość dużo wypił- powiedział ze śmiechem.
Miałam przeczucie że Harry chce mi coś powiedzieć. Nie wiedziałam co. Może Louis kłamał?
Między nimi prawie zawsze są jakieś kłótnie.
Na szczęście przyjacielskie, niegroźne.
-To spotkajmy się koło 12- powiedziałam.
-Dobrze. Przyjdę o 12. Do zobaczenia- rzekł Harry.
W tej chwili zaczęłam się zbierać jak najszybciej potrafiłam, zważając na to że była 11.25.
"Latałam", jak to mówi babcia z piętra na parter.
Tu ubierałam się, tu wżerałam bułkę po drodze.
(...) Gdy byłam już zebrana zadzwonił dzwonek do drzwi.
-"To Harry"- pomyślałam.
Pobiegłam otworzyć, a babcia schowała się do swojego pokoju by nam nie przeszkadzać.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harr'ego z różami w dłoniach.
-Cześć, Amy. To dla ciebie- wręczył mi kwiaty.
Popatrzałam mu w oczy.
-Z jakiej to okazji?- zapytałam z krzywą miną.
-Przyszłem do ciebie- odpowiedział- Warto coś mieć gdy do kogoś się przychodzi.
Uśmiechnęłam się do niego i zaprowadziłam go do sypialni.
-Piękną masz sypialnię- powiedział Harry, patrząc na ściany i meble w pokoju.
-Dziękuję.
Harry siadł sobie na rogu łóżka, a ja położyłam róże na biórku i zaraz do niego dołączyłam.
-Chciałeś mi coś powiedzieć- zapytałam nieśmiało.
-Tak. Wiem że jesteś z Zayn'em ale...
Popatrzałam na niego wytrzeszczając oczy.
-Przecież my nawet nie jesteśmy parą.
Harry wziął mnie za rękę.
Poczułam się głupio.
-Aaa czyli mam jeszcze szansę...- powiedział.
-Do czego ty zmierzasz, Harry?- zapytałam z krzywą miną.
Harry pocałował mnie w policzek.
-Wiem że nie mam u ciebie szans, ale ja... kocham cię- wyszeptał.
W tej chwili weszła Tosia, a Harry puścił moją rękę i zaczerwienił się.
Ja wpatrywałam się w Tosię wielkimi oczyma.
Nie wiedziałam na kogo patrzeć...czy na Tosię, która weszła niespodziewanie, czy na Harr'ego, który przed chwilą wyznał mi miłość.
-Co wy tu robicie???- zapytała Tosia.
Zaczerwieniłam się.
-Gadamy...


C.D.N ♥
  • awatar .ρѕу¢нι¢zиα: No bo babci moja cie wpuściła XDD byłaś dla niej zaufana.
  • awatar TośkaTosia: Ale ze mnie wredna baba... eeee w ogóle czemu ja sobie do twojego domu weszłam bez pytania ? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

psychicznalola
 
tosia606
 
Kiedy następny wpis??? Nie mogę się doczekać !
>>>>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem czy komuś się podobają moje wpisy, i nie wiem czy mam dalej pisać więc komentujcie !!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
(...) Zauważyłam jednak że Zayn wraca do mnie z powrotem. Chwycił się za głowę i przybiegł do mnie.
-Na śmierć zapomniałem ci powiedzieć...-rzekł zadyszany od biegu.
-Czego?-zapytałam.
-Z chłopakami robimy imprezę.Takie małe jakby to nazwać...posiady? No, Tosia też będzie. Będzie fajnie.Zobaczysz.
Przytuliłam go.
-Z tobą zawsze.
-Ok, to o 19 zaczynamy. A skończymy tak jakoś o 4.00-roześmiał się i pogłaskał mnie po włosach.
-Nie żartuj- zrobiłam krzywą minę, ale zaraz na mojej twarzy pojawił się uśmiech-Przyjdę.
-Bardzo się cieszę- odpowiedział mi Zayn.
Odchodząc, przytulił mnie jeszcze raz i pomachał.
-Do jutra, Zayn- powiedziałam sama do siebie, przekonana że będziemy się nieźle bawić.
Z tymi chłopakami nie da się nudzić. Nie ma czasu na nudę.
(...) Wieczorem ubrana i wymakijażowana ( )
wyszłam przed drzwi i zamknęłam je na klucz.
Zobaczyłam idącego po mnie Zayn'a i uśmiechnęłam się, próbując ustać na wysokich obcasach.
-Jest moja księżniczka- powiedział okręcając mnie w okół siebie.
-Bez przesady- powiedziałam zakłopotana.
-Chodźmy już. Musimy iść na nogach, ale poniosę cię- oświadczył zadowolony chłopak.
-Chyba żartujesz. Przez miasto? - zapytałam z krzywą miną.
Zayn podniósł mnie i niósł aż do apartamentu.
Myślałam że mieszkają gdzieś w centum.
Skręciliśmy w wąską uliczkę prowadzącą do kamienicy chłopaków. Widać było balkon obłożony kwiatami, a z boku leżały jakieś rolki.
-Mieszkacie sami? - zapytałam, przerywając ciszę.
-Tak. Radzimy sobie- odpowiedział z szyderczym uśmiechem.
Wprowadził mnie do mieszkania na rękach i z trudem zmieściliśmy się w drzwiach.
-Witajcie!- zawołali wszyscy chłopacy i Tosia, widząc Zayn'a targającego mnie na rękach.
-Dziękuję- cmoknęłam go w policzek.
Zayn odwdzięczył się tym samym i posadził mnie na miękkiej sofie pomiędzy Harry'm a Tosią.
Tosia uśmiechnęła się do mnie, a Louis wyszeptał jej coś do ucha.
Tosia wzięła mnie do sypialni Zayn'a i powiedziała:
-Wiesz, Louis mówił że spodobałaś się Harr'emu- szeptała mi do ucha.
-Że ja?- zapytałam z niedowierzaniem.
Chwyciłam się za usta śmiejąc się.
-Aż mnie brzuch ze śmiechu zabolał- powiedziałam tuląc się ze śmechu.
Tosia też zaczęła śmiać się razem ze mną i zaciągnęła mnie do salonu gdzie wszyscy siedzieli i pili coś z kolorowych kubków.
Zayn podał mi kubek z narysowanym Barankiem Shon'em i powiedział:
-Oto twoje kakao.
Siadłam razem z Tosią i piłyśmy ile wlezie, bo byłyśmy spragnione.
Louis włączył muzykę.
Zayn usiadł koło mnie i chwycił za rękę.
Tosia uśmiechnęła się ironicznie.
Harry podszedł do mnie i zapytał Zayn'a:
-Stary, nie obrazisz się jak zatańczę z Amy jeden taniec?
Zayn zamyślił się i zapytał:
-Jeden taniec?
-Jeden- odpowiedział mu zmieszany Harry i podniósł mnie za rękę.
-Pół tańca- odpowiedział mu stanowczo Zayn z krzywą miną.
-Może być- rzekł Harry i zaprowadził mnie do jego sypialni.
Włączył radio.
Objął mnie w pasie i zaczął się kołysać w rytm powolnej, romantycznej muzyki.
-Amy- zapytał- Co ci się nie podoba we mnie?
Zamyśliłam się. Nie chciałam urazić ani jego, ani Zayn'a.
-Nic- odpowiedziałam- Wszystko jest OK.
-To dlaczego na początku nie zainteresowałaś się mną- zapytał nieśmiało Harry.
-Bo myślałam że między tobą, a Tosią coś jest.
Nie mogłabym zranić jej uczuć ani do mnie, ani do ciebie.
-Jesteś dobrą przyjaciółką- odpowiedział, kładąc mi głowę na ramieniu.
Popatrzałam na niego kątem oka.
Miał zamknięte oczy, był uśmiechnięty.
Nie chciałam sprawić mu przykrości, więc powiedziałam cichutko:
-Później zatańczymy jeszcze raz, ok? Boję się co mógłby powiedzieć Zayn.
Harry okręcił mnie za rękę wokół siebie i odprowadził do salonu.
Zayn patrzył na mnie z ciekawością.
-Ok, już wystarczy. Teraz księżniczka zatańczy z prawdziwym księciem.
Zaczerwieniłam się.
Tosia zatańczyła z Louisem, ja z Zyn'em. Pozostali tańczyli ze sobą.
Śmiesznie to wyglądało.
(...) Wieczór spędziliśmy na gadaniu, graniu w Fifę i chińczyka. Do tego chłopaki popijali trochę Danielsa.
Zayn zbliżył się do mnie i powiedział:
-Spróbuj. Nie jest zły.
Zamyśliłam się.
A co mi tam?! Przecież mieszkam z babcią, która cały dzień siedzi u sąsiadki. Przecież się nie skapnie.
Bez zastanowienia wzięłam łyka.

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...) Yhh. Kolejny nudny dzień.
Ubrałam się szybko i wybiegłam z domu, ponieważ zaspałam.
Kiedy dotarłam do szkoły, zobaczyłam w ostatniej ławce Zayn'a. Widocznie na mnie czekał bo uśmiechnął się do mnie. Siadłam na ławie i powiesiłam torbę na wieszaku.
-Masz mi coś do powiedzenia?-zapytałam naburmuszona.
Zayn zmieszał się i upuścił głowę.
-Prze...przepraszam że ci nie powiedziałem- rzekł zakłopotany.
Odwróciłam się do niego plecami.
Zaczął wyciągać książki z grobową miną.
Zadzwonił dzwonek na lekcję.
Zayn przysunął się do mnie i chwycił mnie za ramię. Po chwili pocałował mnie w policzek.
-I myślisz że tak po prostu ci przebaczę?
-Hmm...no niewiem-powiedział chłopak-Chciałbym.
Zamyśliłam się.
-Chciałbyś...
(...)Lekcje minęły i wyszliśmy z klasy.
Zayn odprowadził mnie do domu.
-Ja chciałem ci powiedzieć-wziął mnie za rękę-Że mam zespół.
-Ja już wcześniej wiedziałam.
-Tak, ale nie dowiedziałaś się odemnie.
Zmieszał się.
-No dobrze, wybaczam ci-powiedziałam zrezygnowana-Ale obiecaj że już nigdy nie skłamiesz.
-Obiecuję- Zayn pocałował mnie w policzek.
Zamyśliliśmy się oboje wpatrując się w siebie.
-To jak to jest z tym zespołem?-zapytałam wreszcie.
-Hmm...po pierwsze jesteśmy "bziknięci". Pewnie zauważyłaś.
-Trudno nie zauważyć-powiedziałam ze śmiechem.
-Jest Harry,ja, Louis,... itd.
Zaśmiałam się.
-Harry, to ten który tak się ze wszystkiego ryje??
-Tak, to ten- rzekł powstrzymując łzy śmiechu.
-A Louis, to ten w którym zakochała się Tosia?
-A zakochała-powiedział z niedowierzaniem.
(...) Gdy byliśmy już przy moim domu, Zayn pocałował mnie w czoło na pożegnanie.
-Cieszę się że cię mam- powiedział.
-Kocham cię-rzekłam, machając mu z progu.
  • awatar .ρѕу¢нι¢zиα: Hehe.Czasami język płata nam figle :P I dzięki. ♥
  • awatar TośkaTosia: Świetne..! Fajnie ,że mnie wydałaś :D :) Tam pisze "bziknięci" a ja sie przejęzyczyłam i przeczytałam troche inaczej :D chyba się domyślasz jak :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...)Wieczorem, mama Tosi zadzwoniła do mnie ze złą wiadomością.Tośka,moja przyjaciółka wylądowała w szpitalu.
Zaraz pojechałam do niej taksówką.
Gdy stanęłam przed wysokim, bielusieńkim budynkiem, ogarnął mnie strach. Bałam się że chłopcy mogą przyjść do niej n wizytę, a ja wtedy wstydziłabym się, ponieważ to nie byle kto. Słynne nastolatki, które wygrały w xFactor.
Tosia pewnie znała ich już dobrze, na tyle dobrze że mogliby spokojnie siedzieć na łóżku szpitalnym obok niej i wżerać chipsy.
Weszłam z dygoczącymi kolanami.
Recepcjonistka wskazała mi oddział i odeszła.
-Uff- odetchnęłam- Na razie ich nie ma.
Weszłam do przedziału,a Tosia od razu powitała mnie.
-Ojoj,biedulo co ci się stało?- powiedziałam z troską.
Tosia westchnęła.
-Hmm...chyba mam złamaną nogę.
Siadłam na łóżko szpitalne,obok niej i wręczyłam jej czekoladę.
-Proszę, to na umilenie dnia-powiedziałam z uśmiechem.
-Oooj dziękuję-przytuliła mnie.
Gadałyśmy i gadałysmy.
Po chwili przerwałam jej.
-A zadzwoniłaś do Zayn'a?
-Tak, zadzwoniłam. Powiedział,że powie ci prawdę w szkole.
-Yhy, tyle że ja już wiem- wyszeptałam.
Tosia zmartwiła się.
-Ja też wiem. I nawet jeden chłopak z zespołu...chyba się we mnie zakochał...
Uśmiechnęłam się.
-No,wreszcie znalazłaś drugą połówkę.
Tosia zaśmiała się i wzięła mnie za rękę.
-Tak. Jest naprawdę fajny.
Skończyłyśmy temat, ale i tak ciągle paplałyśmy.W pewnej chwili nie zauważyłam jak chłopaki z z zespołu One D. przyszli odwiedzić Tosię.
Stanęli w drzwiach i krzyknęli wszyscy naraz:
-Czekoladki!!!-w ręku trzymali chyba po 2 bąbonierki.
Zauważyłam też że Zayn, nie krzyczał, tylko wpatrywał się we mnie z ciekawością.
-Przedstawiam wam moją przyjaciółkę, Amy- powiedziała Tosia, odbierając od nich czekoladki.
-Uuu jaką masz fajną tą przyjaciółkę- powiedzieli jeden przez drugiego z podnieceniem.
Lecz Zayn dalej stał w progu przyglądając się sytuacji...

C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...) Gdy wróciłam do domu włączyłam radio i zrobiłam cappucino. Siadłam w fotelu i zaczęłam rozmyślać. Nagle usłyszałam w radiu dosyć fajną piosenkę. Wysłuchałam jej i pomyślałam że muszę koniecznie ją zciągnąć. Po piosence zapowiedzieli wywiad z zespołem, który ją zaśpiewał.
Nazywał się One Direction, czy coś takiego.
-A teraz zespół One Direction w jedynym takim wywiadzie- zapowiadał facet w radiu.
Rozmyśliłam się i zaczęłam słuchać.
Najpierw opowiadali o zespole jacyś chłopcy.
Jeden po drugim. Można było uznać że panuje tam istny rozgardiasz.
Potem odezwał się jeszcze inny.
-Zaraz,zaraz- powiedziałam z niewyraźną miną- Czy to nie głos Zayn'a?
Rozmyślałam się.
Niewiedziałam co zrobić, więc wyłączyłam radio i pobiegłam na górę, do pokoju by zadzwonić do Tosi.
Chwyciłam komórkę i zaczęłam chodzić po pokoju oczekując na sygnał.
-Halo?-odezwała się Tosia w telefonie.
-Cześć-powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Czy coś się stało? - powiedziała pospiesznie przyjaciółka.
-Hmm...możliwe. Czy ty może nie znasz zespołu One Direction???
Tu nastała cisza.
Po chwili odpowiedziała.
-Tak,znam nawet chłopaków z zespołu-powiedziała z troską.
-A znasz Zayn'a?
-Tak, jasne że znam-odpowiedziała mi Tosia.
-To ma ze mną coś do pogadania. Uprzedź go lepiej.
Rzuciłam telefon na łóżko zbulwersowana.
Siadłam na fotelu,na którym wczoraj siedział Zayn i wtuliłam się w pluszaka-pandę.
-"To niemożliwe.Czemu nie powiedział mi prosto z mostu na pierwszym spotkaniu."-rozmyślałam-"I do tego skłamał że przeprowadził się tutaj i jest no...zwyczajnym nastolatkiem chodzącym do Matthew'a".
Zadzwonił telefon. Podbiegłam, myśląc że to Tosia chce coś mi powiedzieć.
Okazało się, że to Zayn.
-Skąd on ma mój numer?!-prawie krzyknęłam-Trudno,niech dzwoni. Na pewno w szkole powie mi całą prawdę...
 

 
Wstałam. Założyłam kapcie i znów jak co rano zkierowałam się do kuchni. Widząc stół tym razem pusty, westchnęłam i poszłam się ubrać.
-Hmm... dziś na spotkanie w szkole z Zayn'em, coś specialnego.
Wygrzebałam jakieś rajtuzy w paski i krótkie spodenki. Wstałam, rzuciłam na łóżko ubrania i poczęłam szukać dalej.
-Ooo tu mam jakiś fajny beżowy sweterek- powiedziałam szczęśliwa.
Gdy już skąpletowałam ubrania, wzięłam torbę na ramię i poszłam po buty. Wyciągnęłam nowe, śliczne, szare koturny.
Zamyśliłam się patrząc na nie.
-Kurczę, a jak będą się na mnie gapić jak na jakąś dziunię? - odparłam.
Westchnęłam.
Po chwili zastanowienia wzruszyłam ramionami i ubrałam je.
Poprawiając torbę z książkami wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz.
Włożyłam klucz pod wycieraczkę i poszłam tym razem przez ogród.
Jak zwykle byłam głodna przed szkołą więc poszłam do Jeff'sa.
Otworzyłam drzwi baru i zobaczyłam...Zayn'a.
Chłopak jadł sobie kanapkę i spoglądał w gazetę.
-Dzień dobry- krzyknęłam tak by usłyszał.
Podniósł głowę z uśmiechem.
-Amy-rzekł-Jesteś!
-Zayn-krzyknęłam- A ty co? Od kiedy tu chodzisz???
Chłopak zamyślił się.
-Od jakiegoś czasu-powiedział, śmiejąc się- Siadasz koło mnie?
-Pewnie.
Siadłam na mięciutkim kreśle i wpatrywałam się w niego przez cały czas.
Dopiero z zamyślenia wyrwała mnie Matylda.
-Co dla ciebie, panienko?
Odcknęłam się i popatrzałam na nią krzywo.
-To ja poproszę to co zwykle.
-Już się robi- wycedziła, snując się do kuchni.
Zayn przysunął swoje krzesło bliżej mojego i pocałował mnie w policzek.
Zaczerwieniłam się i odwdzięczyłam się tym samym gestem.
-A może chciałabyś iść ze mną w stronę szkoły...tak za rękę i w ogóle?-zapytał nieśmiało.
-No jasne. O niczym innym nie marzę- powiedziałam głaszcząc jego lśniące włosy.
Matylda przyniosła mi kanapkę i herbatę.
Po zjedzeniu Zayn położył pieniądze na ladzie.
Więcej, niż za jedną kanapkę.
-Co ty robisz?-zapytałam.
-Płacę- powiedział chłopak jakby nie zrozumiał pytania.
-Za moją też?-powiedziałam z niedowierzaniem.
-Tak.
-Och, dzięki- dałam mu całusa.
Popatrzył na mnie swoimi wielkimi ciemnymi oczyma.
-Nie ma za co.
Pociągnął mnie za sobą i zatrzasnął drzwi budynku.
Szliśmy tak za rękę aż do budynku szkoły.
-Witaj w Matthew'ie- wyszeptał Zayn.
Rozglądnęłam się.
Nic specialnego. Mały budynek. Może z 8 pomieszczeń klasowych. Duże okna, przez które można było zobaczyć krzątających się nauczycieli i uczniów.
-Hmm...i to jest Matthew?-zapytałam.
-Tak- powiedział Zayn.
Zmieszana, weszłam do budynku za rękę z Zayn'em.
Ogarnęła mnie wrzawa i hałas krzyczących uczniów i strofujących ich nauczycieli.
Wszystko nowe. Nieznane.
-Chodź, wprowadzę cię do klasy, i zapytam czy możesz ze mną siedzieć w ławce- powiedział z podnieceniem chłopak.
-No dobrze- rzekłam poddając się ciągnięciu mnie za rękę poprzez Zayn'a.
Wprowadził mnie do klasy.
Czerwone ściany z czarno-białymi plakatami sławnych ludzi m.in. Keneddy'ego, drewniane ławki i czarne, metalowe szafki na rzeczy.
Chłopak puścił mnie i pozostawił na progu, podchodząc do nauczycielki i coś mówiąc.
Nauczycielka, poszperała coś w zeszytach i notatkach.
Po chwili Zayn podzszedł do mnie i wręczył mi kartkę wpisową oraz napis gdzie, i z kim siedzę.
-Załatwione- powiedział triumfalnie i pogłaskał moje rude włosy.
Wzięłam od niego kartkę i podeszłam do ławki rzucając na nią torbę.
-I przebierz buty- krzyknęła nauczycielka.
-Dobrze, pani...-zerknęłam na kartkę- Foxtencher.
Widać było jak na jej twarzy pojawia się kwaśny uśmiech.
Zayn uśmiechnął się do mnie, i pokazując nauczycielce że "on mnie dopilnuje", pocałował mnie w czoło.
Pani Foxtencher obróciła się na krześle plecami do nas z obrzydzeniem, a potem wyszła.
Chłopak uśmiechnął się, i powiedział:
-Czemu jak mam cię pocałować muszę się schylać?
Zaśmialiśmy się.
-To już nie moja wina- powiedziałam.
Zayn zaprowadził mnie do ławki daleko, daleko od tablicy, w końcowym rzędzie i posadził mnie na kolanach.
Zaczęliśmy gadać o tym jak się wprowadził i czy smutno mu po rozstaniu rodziców, aż do dzwonka na lekcję.
Dzwonek zadzwonił.
-Oho, koniec gadania - powiedział Zayn- Zaraz przyjdzie pan Lischenburen, a on nie lubi jak ktoś "gada na lekcji"- powiedział, przesuwając mnie na drugie miejsce ławy.
(...)Lekcje minęły szybko. Bardzo szybko, bo cały czas wpatrywałam się w niego jak czytał coś w myślach z książki.
Wreszcie popatrzył na mnie. Ja, zaczerwieniłam się i szybko przeniosłam wzrok na swoją książkę.
Zayn uśmichnął się i wrócił do czytania.
 

 
-Oj,jakie masz zimne ręce- powiedział, biorąc moje dłonie w swoje-Mogę je rozmasować?-zapytał nieśmiało.
Skinęłam głową z uśmiechem. To było wspaniałe uczucie. Wziął moje dłonie i "włożył" je do rękawów swojej bluzy. Po tym geście popatrzył na mnie jak na jakąś królewnę. Uśmiechnęłam się i poruszyłam dłońmi w jego rękawach.
-Uuu łaskocze!-zaśmiał się Zayn.
Zaczęłam się śmiać razem z nim.
-Masz poczucie humoru, Amy- wyszeptał jeszcze rozbawiony chłopak.
-Dzięki.
Nastała chwila ciszy. Wpatrywaliśmy się w siebie chyba przez 10 minut.
-A tak na marginesie-powiedziałam po chwili-Jak się tu znalazłeś?
Chłopak zamyślił się wyciągając nogi.
-Hmm...przeprowadziłem się-powiedział-Rodzice się rozwiedli i zamieszkałem z tatą tutaj.Mama została w Londynie.
-To smutne, przykro mi- powiedziałam z współczuciem.
Zayn przytulił mnie,a ja zaczerwieniłam się.
-Ale nie martw się...zapraszam cię dziś do mnie do domu- wyszeptałam ocierając mu łzę.
-A...tak no...od razu???- zmartwił się, ale widać było że to chyba raczej podniecenie.
-Tak, chodźmy. Mam dziś wolną chatę-zaśmiałam się.
Na twarzy Zayn'a pojawił się uśmiech.
-No dobrze...ale jak będziemy szli to potrzymam cię za rękę- powiedział stanowczo- Bo dalej masz zimne.
Wstał i podał mi rękę, której się uchwyciłam.
Szliśmy razem jak jacyś zakochani.
Pokazywałam mu okolicę, różne sklepy i restauracje.
Kiedy doszliśmy do domu, on otworzył mi drzwi i powiedział:
-Panie przodem!
Weszłam z uśmiechem i zdjęłam buty.
Zayn wszedł i zamknął za nami drzwi i zaczął się rozglądać po domu.
-Chcesz coś do picia?-zapytałam jak prawdziwa gospodyni.
-Hmm...nie, dzięki-powiedział zakłopotany i uśmiechnięty, zarazem.
-No dobrze-wyszeptałam-Ale jak będziesz chciał to mów.
Skinął głową.
-Pokażesz mi swój pokój?- powiedział Zayn.
Zamyśliłam się.
-Tak, tylko nie przestrasz się bałaganu- powiedziałam śmiejąc się.
Pociągnęłam go za sobą za rękę po schodach.
Przeszliśmy koło lustra.
Popatrzałam przez chwilkę gdy przechodziliśmy, i uświadomiłam sobie jaka z nas dobrana para.
Otworzyłam drzwi.
-To tu-powiedziałam triumfalnie.
Zayn'owi oczy otworzyły się szeroko.
-Przecież tu nie ma bałaganu!
-Nie gadaj, tylko wchodź, Zayn- wycedziłam.
Gdy wszedł do pokoju, od razu siadł na fotelu-poduszce.
-Ale jestem zmęczony- powiedział opierając głowę o ścianę- I ty, tak codziennie chodzisz rano na misto?
-Staram się- powiedziałam z uśmiechem.
On też szeroko się uśmiechnął i podnióśł głowę,a ja siadłam na łóżku obok fotelu-poduszki.
Układałam się przez 5 minut, a Zayn patrzył na mnie z ciekawością.
-Zmieniłaś się-powiedział wreszcie-Wyładniałaś.
Zaczerwieniłam się i niewiedziałam co powiedzieć.
-Hmm...dzięki-odpowiedziałam-Ty też. I to bardzo.
W tej chwili Zayn pociągnął mnie do siebie, a ja spadłam z łóżka na niego (siedział dalej w fotelu). Oboje zaczeliśmy się śmiać.
-Jesteś śliczna-powiedział, chwytając mnie za podbródek.
To był chyba mój najszczęśliwszy piątek 13.
Miał takie piękne i duże oczy, że mogłabym się w nie wtopić.
Zayn także uśmiechnął się do mnie.Przytulił mnie mocno i posadził na kolanach.
-Kocham cię-wyszeptał.
Ogarnęła mnie w tej chwili taka cholerna błogość że niewiem.
-Ja cię też-odpowiedziałam z lekkim uśmieszkiem i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-Co?-zapytał- Nie działa ci centralne???
Zasmialiśmy się.
Pocałował mnie w czoło.
Rozglądałam się po ścianach pokoju i po posterach z ulubionymi zespołami.
Wszystko wyglądało tak metalowo.
Nie wiedziałam czy w guście Zayn'a.
Po chwili wyszeptałam, oczekując na pozytywną odpowiedź:
-Czy...czy ty lubisz metal?
Zayn zamyślił się.
-W ogóle interesuje mnie mnie muzyka-powiedział-A ty???
-Tak,jak widzisz.
Chłopak popatrzył po ścianach,po piórniku, plecaku.
-A no tak-powiedział z uśmiechem.
-Chodzisz tutaj do szkoły?-zapytałam.
-Tak.Do Matthew'a. A ty?
Wstałam z kolan Zayn'a i zaczełam skakać.
Chłopak popatrzył na mnie i zaczął się śmiać.
-Amy, co się stało?-zapytał powstrzymująć łzy śmiechu.
Skoczyłam na niego ichwyciłam w dłonie jego twarz.
-No! Rodzice mnie tam przeprowadzają!
-Ooo...to będziemy razem chodzić do klasy-powiedział z szerokim uśmiechem.
-Bardzo się z tego cieszę!-powiedziałam siadając mu znowu na kolanach-Nie jestem za ciężka?
Zayn objął mnie.
-Ani trochę.
Po kilku minutach powiedział:
-Muszę już iść.
Zmartwiłam się.
-Czemu?
Zamyślił się i podnióśł mnie.
-Weź,dostaniesz przepukliny jak mnie będziesz tak trzymał-zaniepokoiłam się.
-Swoje siły mam.-zaśmiał się.
Znióśł mnie jak królewnę po schodach i przed trwiami wyjściowymi postawił.
-Miło było -powiedział tuląc mnie.
-Mi też.
Wtuliłam się do niego,ale z uwagi na jego kościste żebra puściłam go po chwili.
-To może jutro oprowadzisz mnie po szkole- zapytałam-Bo będę tam nowa i nikogo nie znam.
-Spokojnie.
Pocałował mnie na pożegnanie.
Otworzył drzwi i wyszedł machając mi, a ja stałam tam dopóki nie zniknął za horyzontem.
Po tym pożegnaniu pobiegłam na górę i szybko wybrałam numer do Tośki kładąc się na łóżku.
-Tośka! Nie uwierzysz!...
 

 
Bohaterzy:

1.Amy (tak jakby ja)-ruda,wesoła, humorzasta dziewczyna (jedna wada: niski wzrost ;33)
2.Zayn
3.Tośka- przyjaciółka Amy (nick:TośkaTosia)
4.i inni <33
 

 
Z tobą mogłabym codziennie pobijać rekordy w przytulaniu ♥
 

 
Moje buty stókały po bruku.Przy każdym kroku rozmyślałałam jak poradzi sobie w nowej szkole, do której przeprowadzają mnie rodzice. Nowi znajomi, nowe przepisy i nauczycielki. Mając głowę w chmórach przeszłam obojętnie przez miasto, a za rogiem wybrałam wąską ścieżkę do Jeff'sa.
Gdy usłyszałam jak woźna Matylda szoruje podłogę baru, od razu nasunęła mi się myśl że tak wcześnie pewnie nikt tam nie zachodzi. Tylko ja byłam do tego zdolna.
-Witam w barze "Jeff's"- mruknęła woźna pod nosem nie podnosząc opuszczonego na podłogę wzroku.
-Dzień dobry, Matyldo- powiedziałam promiennie -Co dziś mamy w speciale szefa?
Matylda słysząc znajomy głos pędem pobiegła po menu (czytaj: "meni" by ugościć stałą klijętkę.
-Oh, czyż to nie moja droga Gaimyin ?- powiedziała z pośpiechem woźna uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Amy, Matyldo- poprawiłam ją z miną kwaśną, lecz nie chciałam zawstydzić Matyldy.
Woźna, czerwieniąc się na policzkach szybko zabrała się do roboty ścierając brud z kafelek.
-"Co my tu mamy"?- pomyślałam wodząc wzrokiem po kartotece menu.
Po chwili zastanowienia powiedziałam stanowczo:
-Matyldo, poproszę kanapkę Americanos z papryką oraz herbatę z cytryną.
Matylda od razu porwała jej menu i śmignęła przed oczami zabierając się do nowej roboty.
Zdjęłam sweterek i rozłożyłam go na krześle, uważając przy tym by nie zaciągnął się o jakąś drzazgę. Po powieszeniu rozłożyłam się i czekała na posiłek.
Po 10 minutach woźna niosła już kanapkę i herbatę na wielkiej, czerwonej tacy.
-Oto i twoje danie,...Matmauseel- przy ostatnim słowie znowu zaczerwieniła się i porwała mopę uciekając za drzwi.
Odetchnęłam z ulgą, że może zostać wreszcie sam na sam ze sobą.
Po zjedzeniu kanapki i wypiciu herbaty (nie do końca bo zostało tam jej 5 cm) podziękowałam i położyłam należyte pieniądze na ladzie.
Matylda odkrzyknęła jej coś, ale nie słyszałam już tego, ponieważ zatrzasnęły się za mną drzwi.
Idąc przez miasto powrotną drogą syta i zadowolona, zapięłam sweterek i szłam powoli.
Mogłam przyznać, że nie ma wielkiego ruchu na ulicy.
Niektórzy ludzie rozmawawiali przez telefon, inni załatwiali potrzebne sprawy.
Nagle, przed nosem wyskoczył jej młody, wysoki chłopak o krótkich, czarnych włosach.
-Przepraszam- zwrócił się do mnie- Czy ty nie jesteś może Amy?- czekał na odpowiedź.
Przez chwilę zastanawiałam się co to ma znaczyć i skąd znam tego chłopaka, bo jego rysy twarzy kogoś mi przypominały.
-Tak, jestem ale pewnie nie tą, którą chcesz znaleźć- odpowiedziałam z kwaśną miną.
Chłopak widocznie się zmartwił, bo spuścił głowę i przestępował z nogi na nogę.
-Ale, jeżeli chcesz, to możemy pogadać- powiedziałam by uratować sytuację i humor nieznajomego.
Chłopak uśmiechnął się i pociągnął mnie za rękę w stronę najbliższej ławki. Zmieszana, i trochę w szoku poddając się czynom nieznajomego szłam za nim.
Wreszcie, zadzając mnie na ławce, powiedział:
-Chodziliśmy razem do szkoły- wyszeptał- Jestem Zayn.Pamiętasz mnie?...
 

 
(...) Zaczął się piękny wiosenny dzień.
Z trudem zeszłam z łóżka i rozciągnełam bolące kości, które leżały całą noc na twardym materacu.
Otarłam oczy myśląc że wreszcie zobaczę świat nie rozmazany. Ostatnio przez cały czas taki widziałam. Szary, nudny wytwór wyobraźni Boga, który jak widać nie miał nic innego do roboty. Po tak długim rozmyślaniu włożyłam (wreszcie) te kapcie i chcąc czy nie chcąc musiała zejść na śniadanie.
-Przecież co ja tu będę głodować, pełna lodówka jest.
Chciałam widać rozśmieszyć kogoś, choć nikogo w jej pokoju nie było. Sama z miną grobową zeszłam po schodach klapiąc kapciami w dwarde drewno, na jej oko stuletnie. Nie miałam pojęcia o drewnie ani jak się je robi i co w nim jest. Poprostu było i jest. Przyzwyczajenie.
Gdy zeszła ze schodów potuktukałam dalej przez korytarz i jak zwykle po drodze przeglądałam się w wieeelkim lustrze, które zajmowało całą ścianę.
Zastała nakryty już stół do śniadania i krzątającego się kota Napoleona, widocznie szukającego smacznego kąska.
-Kici kici, mruczku!- zawołałam słodkim głosem,a kot jak zaczarowany podbiegł i zaczął się łasić.
-Gdzie mama?- dalej mówiłam do kota głaszcząc go i myśląc że coś rozumie z tej paplaniny.
Zrezygnowana, podeszłam do lodówki szukając żarcia dla siebie i kota. Szynki, szynki, szynki...
-Czy oni naprawdę nie rozumieją co to znaczy WEGETARIANIN ?!- mówiłam wściekła-Czy to tak trudno kupić mi jakiegoś bakłarzana albo ser?!
Miałam szczęście że nikogo w domu nie było, bo jej krzyki było słychać na strychu.
Wreszcie po długim szukaniu tego i owego znalazłam jakiś sok.
-Blee! Przedatowany.
I następny.
-A ten tu siedzi dwa lata !?
I jakiś...drink?!
-Hmm... nieno trzeba tu zrobić przemeblowanie,kurde.
Siadłam na krześle zbita z tropu i wściekła.
Meble błyszczały w wschodzącym słońcu, a kot jak gdyby nigdy nic położył się na kocyku i począł lizać łapki i wygrzewać się w promieniach.
-Przejdę się do baru. Bez śniadania.
Zbliżając się do szafki na buty uśmiechnęłam się.
Jej wielka kolekcja była godna podziwu.
Włożyłam więc pudrowe szpilki mocno naciągając je na kostki. Zaraz po mocowaniu się z butami, włożyłam sweterek wiszący na drewnianym wieszaku i trzasnęłam drzwiami. Wychodząc, włożyła pod wycieraczkę klucze i poszła przed siebie zadowolona, ale i głodna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›